„Król Maciuś Pierwszy” Janusz Korczak

maciusilustracje Marianna Oklejak
Wydawnictwo W. A. B., 2011
książka dla dzieci w wieku 8+

Wyróżnienie graficzne w konkursie „Książka Roku 2011” Polskiej Sekcji IBBY.

„Król Maciuś Pierwszy” to powieść dla dzieci i o dzieciach, ale dużo miejsca poświęca dorosłym, których rozlicza z egoizmu i nieuczciwości. W dzisiejszych czasach nikogo to nie dziwi, pamiętajmy jednak, że książka powstała w 1923 roku i wtedy z pewnością bulwersowała. Nie tylko odbrązowieniem dorosłych, ale także ideą, aby dzieciom oddać głos, traktować po partnersku i z godnością. To przecież czasy, kiedy dorośli chórem wołali „Dzieci i ryby głosu nie mają”, a korczakowskie: „Nie ma dzieci – są ludzie” było prawdziwą rewolucją.
Kiedy Janusz Korczak pisał „Króla Maciusia Pierwszego”, był już znanym lekarzem, pisarzem i publicystą, a przede wszystkim wychowawcą. Od 11 lat prowadził Dom Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie. Niezwykły dom, który przygotowywał do życia w dorosłym świecie, a Korczak miał nadzieję, że będzie to świat, który uzna dziecięcą niezależność i podmiotowość. Marzenia te znajdziemy w „Królu Maciusiu Pierwszym”, powieści o państwie, które miało być krainą szczęśliwego dzieciństwa. Gdy umarł stary król, jego dziesięcioletni syn, Maciuś, odziedziczył koronę. Choć tak mały, nie pozwolił, żeby ministrowie podejmowali za niego decyzje, a gdy wybuchła wojna, zamiast obserwować ją z sali tronowej, poszedł walczyć. Gdy szczęśliwie zawarł pokój, zabrał się za zmiany w państwie. Rozdawał dzieciom czekoladę, budował im ogrody zoologiczne, huśtawki, domy na wakacje i przekonany, że dzieci mają prawo głosu, założył dziecięcy sejm i gazetę. Jednak z czasem państwo zaczęło źle funkcjonować i w wyniku intryg dorosłych wybuchła kolejna wojna. Niestety, osłabione państwo nie miało siły się bronić, a Maciuś został podstępem wzięty do niewoli, niesprawiedliwie osądzony i perfidnie oszukany. Zwycięzcy królowie postanowili, że skażą go na śmierć, ale w ostatniej chwili odeślą na wygnanie. Wszystko po to, aby małego króla upokorzyć i poniżyć przed poddanymi, gdy z krzykiem i płaczem będzie szedł, myśląc, że na śmierć. Jak się jednak pomylili, jak nie znali jego męstwa i odwagi. Maciuś wyrok przyjął ze spokojem i z godnością. Był piękny, słoneczny dzień, ludzie stali na ulicach i w milczeniu żegnali małego króla. Maciuś szedł z podniesioną głową, bez rozpaczy i ani jednej łzy, całą drogę, aż na koniec miasta, na plac, gdzie czekał dół i pluton egzekucyjny. I chociaż rzczywiście w ostatniej chwili przyszło ułaskawienie, nie takiego chcielibyśmy zakończenia. Tym bardziej, że po latach równie okrutnie los obszedł się z Korczakiem i jego dziećmi, a ich marsz na Umschlagplatz tak bardzo przypominał drogę Maciusia za miasto.
„Król Maciuś Pierwszy” to od początku smutna i trudna lektura. Nie unikajmy jej jednak, bo we współczesnych książkach dla dzieci bardzo brakuje małych-wielkich bohaterów. Myślących i troszczących się o innych, odpowiedzialnych i konsekwentnych, takich dla których honor ma wartość większą niż życie. To prawda, że ostatnie strony czyta się ze ściśniętym gardłem, ale Maciusiowa zgoda na śmierć sprawia, że i czytelnik przeciwko niej się nie buntuje. Smutny nastrój książki łagodzą też bajkowe ilustracje Marianny Oklejak. Ciepłe, pastelowe kolory wnoszą spokój i potwierdzają, że coś się jednak udało zrobić dla dzieci, a wojna nie zniszczyła wszystkiego. Chociaż Maciuś przegrał, Korczak przegrał, to klęska była pozorna. Korczakowska idea praw dziecka odrodziła się po wojnie i marzenia zaczęły się spełniać.

Podobne książki:
haliczm  m powstaniecm  Asiuniam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *